Żywotność każdego monitora jest zdeterminowana wieloma czynnikami.

W czasach monitorów kineskopowych, ich żywotność była ściśle związana z tempem "wypalania się" luminoforu, którym było pokryte szkło kineskopu od wewnątrz.

W tamtej epoce wymyślono programy wyłączające świecenie kineskopu, nazwane wygaszaczami. Tak! Wygaszacze miały kiedyś praktyczne uzasadnienie swojego istnienia. Wygaszacz przedłużał życie monitora.

Wiele razy podczas prac wdrożeniowych spotykałem się z monitorem ustawionym na maksymalną jasność i maksymalny kontrast, w przypadku kineskopów (kineskop - ekran lampowy) takie ustawienie powodowało błyskawiczne zużywanie się luminoforu.

Działanie kineskopu polega na zapalaniu - za pomocą "działa elektronowego" - punktów na szybie ekranu. Promieniowanie elektromagnetyczne nie jest zdrowe, rozsądne kobiety w ciąży unikają napromieniowywania swojego dziecka a i osoby w pełni rozwinięte też się chronią przed tym promieniowaniem. W tym celu na ekranie monitora kineskopowego wieszało się ekran pochłaniający, była to uziemiona szyba z zatopioną siatką z drutu miedzianego. Szkło tej dodatkowej szyby było ołowiowe, czyli zatrzymywało maksymalnie wiele energii emitowanej przez generator elektronów.